Sama nie wiem jaki ten mój blog jest. Może dziecinny. Może zbyt wesoły. Ale wiem jedno, że jest mój, tylko mój gdzie próbowałam umieścić wszystko co jakoś wiąże się z moimi wspomnieniami i z moim ‚ja’ tylko dla mnie, czego inni pewnie nie zrozumieją. To znaczy zrozumieją. Każdy uzna to wszystko za poprostu normalność. Grafikę, teksty, zdjęcia, muzykę…A tutaj nie ma nic z przypadku… Wszystko co się pojawiło musiało się najpierw zapisać w mojej głowie.
doszłam do wniosku, że wspomnienia (moje) to zapachy i dzwięki. Gdyby ich nie było (boje się) miałabym w głowie dziurę? Czy jakiś zamazany obraz tego co było i nie wróci, a co bezskutecznie chce przywołać? Może. Ale na szczęście mam to wszystko co zabiera mnie jeszcze raz w tamte chwile. Tylko dobre.
Nie wiem dlaczego wczoraj pomyślałam sobie o smierci…Właściwie wiem (…) Co ze mną będzie po śmierci? Co z nami będzie? (czuje kłucie w przełyku)
Jeśli teraz jestem jakąs jednostką. Sama czuje, myśle i widze co ze mną będzie później? Wiem, z ciałem coś się stanie (nieważne co), ale dusza? Co będę czuć? Zupełne odcięcie się od świadomości? Jak sen? Ale przecież kiedyś się budzę? Coś się musi stać z moją nieśmiertelną duszą? Niech się z nią coś stanie… Co wtedy będzie? Podczas snu nie wiemy przecież, że śnimy. Nie będziemy wiedzieli, że umarliśmy? Przecież zanim się narodziliśmy też nas nie było przez wiele lat? I co wtedy czuliśmy? co wtedy czułam? dlaczego nie moge nic pamiętać? Dlaczego nikt nie może tego zbadać?
Nie chce odchodzić? Nie chce czuć ‚nic’. Chce się obudzić! Bo po co mam zyć ze świadomością wiecznego znu bez świadomości? Coś się musi stać z moją energią. Może urodze się jako ktoś inny? Może będę czuć i żyć jeszcze raz? Tylko poprostu nie będe wiedziała, że kiedyś byłam tym kim jestem teraz? dlaczego nikt kto umarł jeszcze nigdy nie przyszedł opowiedzieć co się działo? Dlaczego jego dusza nie wróciła? Nie dawała znaków? A może będę kiedyś kimś innym? Może w następnym człowieku stąd wezmą się upodobania do np. zielonego koloru? A może wtedy moja dusza się zmienia i rodzą sie przeciwieństwa? A może spotkam się z tymi którzy odeszli?
Nie lubię mieć przed sobą takiej tajemnicy. Tajemnicy czegoś z niczego i niczego z czegoś…Dlaczego to jest takie trudne, że nikt nie umie tego objąć?
Jak umre, to jeśli to będzie możliwe dam jakiś znak, żebyście wiedzieli, że to ode mnie, a jak nie dam znaku to znaczy, że nie dało rady ;):P =]
Ale narazie chyba jeszcze troche zostane? =] Mam nadzieje =]
Cześć