Mój ulubiony dzień to w końcu jest =] Troche reczy zmieniłam na blogu i teraz już wogóle mi się podoba ;):P Tak zostaje. Tylko muzyki znowu nie ma, buuu. Chciałabym jakieś Blue albo Pink, ale nigdzie nie ma, straszne!
Jakoś przetrzymała pierwszy tydzień po chorobie. Nom, nie było źle. Idzie się przyzwyczaić :P . W końcu szkoła must be co wcale nie jest optymistyczne ale co zrobić. Niedługo wakacje przecież =] . Wszystko jest super. Sis (KaTarZyNa) mnie męczy żebym jej zrobiła bloga :P. W końcu mogę zrobić. Musze chyba. Wypadało by. Coś tam nagrzebię i będzie blog. Szablonim cykne i everythink will be ok :P Ależ ja cudnie mówię normalnie po angielsku, ja nie moge…Co Wy nie powiecie ;) . Wena mi odeszła bo mój mózg skoncentrował się niestety na szkole, a nie na pisaniu opowiadanek, a ja lubię pisać. I nic lepszego nie przychodzi mi do głowy jak napisać jakieś głupawe sobotnie notki ;)
Kupiłam sobie fajne lumpki =] Taką bluzę jak sobie wyobrażałam (genialna!) i bluzkę, którą dostrzegłam w ostatniej chwili (o 13.03 :P już mi chcieli sklep zamknąć)
Mam średni, wyważony, wcale nie głupi nastrój. Ale optymistyczny też nie jest…No jakiś taki do przeżycia. Może być. Nie będę marudzić, a filozofować to już wogóle. Cieszę się ogólnie, że ten blog jest i, że wogóle wszystko mniej więcej jest. Ale mogłoby być lepiej bo pare rzeczy się zdarzyło takich, które miejsca mieć nie powinny…Przynajmniej w moim odczuciu bo po nich robi się ciężko i przykro. Niestety wszystko się zmienia i ludzie się zmieniają i to co minęło już nie powróci co po dłuższym zastanowieniu mnie martwi…Troche. Szkoda. Ale mam pamiętniki, które koffam bardzo przecież i jest co ma być.
Tata mi zrobił dzisiaj foty, zaraz, może je jeszcze tutaj wrzuce ;)
Pozdrawiam =]