W rolach głównych:
M. i P.

.::31.03.2004::.
Godzina 14.30. Wyjechałyśmy z O.S.T.R`a autobusem (made in Poland) model ‚stary klekot’ a do tego jakie doborowe towrzysto :o Jakiś metal i pełno ‚obcisłych dup’* , które co jakiś czas mierzyły nas lekcewarzącym spojrzeniem. O Boże !!! Normalnie straszne =] Myślałam, że się popłaczę. Przecież ja się bardzo liczę z opinią wieśniar pofarbowanych na blady blond. P. tak samo się z nimi liczy. Buehehe =]

.::Kępno::.
Znowu ‚obcisłe dupy’ pełno! Całe chamry ‚obcisłych dup’!!! Zombie! Normalnie jakaś inwazja …I znowu każda spojrzenie od stóp do głów i krzywa mina. Boooże. Jakby nigdy nie widziały inaczej ubranego człowieka tzn. nie w jasno-niebieskie jeansy opinające się na tyłku i koniecznie rózową koszulkę, a do tego koła od roweru w uszach =] ŁoŁo.

.::Kępno II::.
Połaziłyśmy troche sobie no bo po to nam przyjechałyśmy. No dokładnie nie po to, ale nie moge napisać po co bo P. by normalnie na zywca zamordowała. Z zimną krwią! =[ Więc nasza misja x dobiegła końca, hehe. ale połazić można jeszcze było bo może 16.00 wtedy około. Nom. No więc połaziłyśmy. spotkałyśmy jakiegoś agenta. Chyba kosmita...Na npewno kosmita...Tak! To był kosmita! Chciał nas zabić wzrokiem, ale uciekłyśmy do sklepu z dziecięcymi ciuchami...No bo wyglądał jak sklep dla normalnych. =] Pomylić się nie można?!

.::McDonald reaktywacja::.
Ja i P. wkroczyłysmy do McDonalda. Ja już tam dawno nie byłam, ale P. podobno potajemnie ciągle się tam obżera =| . Trudno. Ja się za to wczoraj obżarłam. Nawet zjadłam krówkę czego normalnie nie robię bo się boje gabki zamiast mózgu. To straszne. Ale P. stwierdziła, że i tak już mam gabkę ;) (ona też :hehehm: ) no nic.

.::McDonald – kosmici atakują::.
Nagle do lokalu wpadło jakieś ciało obce. P. wywnioskowała, że to kosmitka. Tak. to też była kosmitka. Ledwo odrośnięta od ziemi (wygląała na 3 lata) ale była kosmitą! Miała zakładnika. Załamanego Ziemianina. Oj, bioedny, załamany ziemianin, ale pewnie już nic nie można dla niego zrobić .+. :chlip:. chciałyśmy nawet przeprowadzić akcję ratowniczą, ale byli szczelnie zamknięci w pomieszczeniu dla osób poniżej 8 roku życia, a wogóle to bym nam te plastikowe bułki ostygły =] . Nie, nie. Jednego Ziemianina należało poświęcić.

.::Welcome home::.
No i z agentem wyspecjalizowanym przez P. wróciłysmy do domu. I co? I nie mogłyśmy się ruszyć a na nas nauka czekała :o Lepiej było iść spać…

.::Odeszły::. .+. |’| =[
Moje trampki zmarły. Nie wytzrymały tej podróży. Oba...to chyba zawał. Pękły mi pod podeszwą. Ale tutaj na moim blogu zawsze pozostaną zapamiętałe! Czerwone! To straszne. Opuściły mnie ;] Chliiip.
Tylko w czym ja teraz będę chodzić he? Halówki mnie obcierają, tenisówki mnie opuściły, zero szacunku =/ Zero.

The end
____________
A dzisiaj tez mam ochote na krówki. Chyba sie udam do Piccolo =] Albo gdzieś ;)

Papa