…bardzo przyjemnie to brzmi. Przynajmniej dla mnie strasznie. Mam nieodpartą ochotę napisać cos w soim pamiętniku. Jeszcze nie. Niech narazie zostanie na swoim miejscu tak samo jak płyta Pink. Obiecałam sobie, że pozostaną tam do wakacji i nie zmienię tego. Niech chociaż one mi sie kojarzą z czymś miłym.
Jest coraz gorzej i zbliża się do najgorszego. To mnie cholernie przeraza aż się boje myśleć. Ale to się przecież da przeżyć. To się PRZECIEŻ DA PRZEŻYĆ…Wczoraj i dzisiaj poślizg. I to duży. Ale w sumie co to ma za znaczenie? Nie wielkie w porównaniu z tym co się do mnie zbliża makabrycznie szybko. Biegnie, a ja do cholery nie uciekam bo nie mam jak. Wczoraj zostało mi ogłoszone to, że nie mam szansy na 6 z angielksiego. Hmm, nie ukrywam, że to by mi podniosło (i tak lichą z resztą) srednią. No, ale niestety. I już nie o samą ocenę chodzi tylko jak zwykle o sprawiedliwość…to znaczy o niesprawiedliwość która niestety jak zwykle jest…Najbardziej namacalna. Dwie pozostałe dziewczyny miały chyba prawie identyczne oceny, ale nie dało rady u mnie…uff…Bywa i tak. Ale może jeszcze jakoś się zalapię chociaż szczerze wątpie… Dzisiaj to już chyba największy poślizg. Kolejna 2 z matematyki. W sumie nie mogę nikogo innego za to winić. Też nie winię. Mam o sobie odpowiednie zdanie…i przy okazji może troche o swojej klasie. Hmmm, zobaczyłam na ich twarzach jakiś taki dziwny uśmiech. Dziwny? Może wcale nie dziwny. I wcale nie wyolbrzymiam teraz tego. poporistu tak jest niestety. Nie wiem czemu się tak stało. I własciwie wszystko się popsuło bez mojego udziału. P. tez zauważyła ta lekką satysfakcję. Ale jakie możemy mieć pretensje? W końcu wszystko się nam oddaje. Może nawet z nawiązką. To może jednak sprawiedliwość istnieje? Najwyraźniej. skończyło się mniej więcej wszystko (nie chce żeby to zabrzmiało jak z melodramatu – ja się jeszcze nie kończe, przynajmniej narazie, ale nie) skończyło się to co było na plus , i zamieniło się na same minusy. To nie jest narzekanie =] To jest notka z 1 czerwca 2004. Bez ‚malowania trawy na zielono’. Piszę tak jak jest. Tylko dla siebie. Nic innego tutaj napisać nie idzie. Ale nie mam do nikogo o nic pretensji. Nawet już nie mam wrogów. To znaczy dla ludzi, którzy uważają się za moich wrogów nadal nim jestem, ale oni dla mnie są tylko zwykłymi ludźmi. Z resztą to koniec roku. i tak wszyscy za klilka dni rozstaniemy się bezpowrotnie i to chyba lepiej. Jeszcze 5 miesiący temu myślałam, że to bedzie straszne. Że wszyscy pójdziemy do tej samej szkoły. Nawet rozmawialiśmy o tym. Ale się zepsuło. Właściwie nie żałuję, tylko głośno myśle. Zdjęć nie oglądam, a numery w komórce mam (przecież to nie tani brazylijski serial).
Jeszcze jedno – powiedziałam dzisiaj jednej osobie wszystko to co o niej myśle. Przy całej klasie, która jak zwykle nie była po żadnej stronie. Aaaa, nawet kilka osób patrzyło na mnie z podziwiem. Ale dzisiaj w parku miałam wenę żeby wszystko powiedzieć. Wszystko wprost. Jeszcze chyba nigdy nie byłam z nikim szczera tak do bólu i wcale nie krzyczałam, wcale nie przeklinałam. Ulżyło mi po tej 2 z matematyki. Zdałam sobie sprawę z wielu rzeczy dzisiaj. z bardzo wielu. Nawet chyba za dużo nad tym wszystkim myślałam. I nie tylko nad tym o czym tutaj piszę. A P.? A z P. gadałam. I co? tylko poprosiłam ją żeby przypomniała sobie dedykację z kartki, którą wysłała komuś na osiemnastkę. Przypomniała sobie, ale powiedziała, że ona tak ma. to było wszystko. Ale o to też nie mam żalu. Tutaj raczej małe prawo mam żeby mieć jakiś żal. Nie mam. a wogóle P. mówię to wprost. Dlatego to wspomnienie w notce nie byłoby dla niej zaskoczeniem.
Taka już moja rola w życiu =] mogła byc gorsza.
Aha, do Kołobrzegu nie jedziemy jednak na początku lipca tylko w II połowie sierpnia. Ale ja tak nie chce. Ide do nowej szkoły i nie mam zamiaru wracac z nad morza 31 sierpnia, a niestety wtedy kończyłby sie nasz wyjazd. Więc poprosiłam Mamę żeby jednak odwołała. Chyba odwoła. Czyli nie będzie Kołobrzegu. Ale może gdzieś tak sobie wyskoczymy. Też wątpie. Troche mi szkoda tego wyjazdu. Można powiedzieć, że bardzo, ale będzie jeszcze gorzej jak pojedziemy w sierpniu. Innej mozliwości nie ma. Smutno się jakoś zrobiło, ale narazie i tak jest bardzo wesoło w porównaniu z tym co będzie.

.::IRA „Ikar”::.