No to jestem. Jak przekroczyłam prób domu to momentalnie mnie złapał dół :P. Co ja tutaj będę robić do końca wakacji? Nie widzę, ani jednej opcji. Najchętniej siedziałabym tylko przy komputerze do nikogo się nie odzywała i tylko tak sobie siedziała. Ale
1) Rodziciele moi w obawie przed popadnięciem przeze mnie w narkomanię komputerową jeszcze by mojego kolegę (patrz komputer) uszkodzili
2) Zrąbałabym sobie wzrok do reszty a i tak nie nosze okularów chociaż niby powinnam, ale mi to zwisa. Okulary też się kiedyś potrafią znudzić. (we wakacje 2003 jeszcze nosiłam).
Więc nadal nie widze rozwiązania. Na dworze raczej zimno. z resztą co to za różnica…Właściwie jest – jakby było ciepło to bym się opaliła jeszcze troche, a tak? Tak to się chyba opalę od promieniowania komputera, ale na mózgu się opalę. :P
Więc powracając do przygnębiająco smętnego tematu… Nie mam co ze sobą zrobić. I to jest makabryczne. Najchętniej to bym poszła spać, później wstała i usiadła przy komputerze, a później znowu poszła spać. :(
Jak byłam jeszcze kilka dni temu w Kołobrzegu :luv: to było coś zupełnie innego. Miałam gdzie iść. Gdziekolwiek. Na plaże, do miasta, deptakiem, obojętnie i nieważne czy było zimno czy ciepło… Ale co ja mogę poradzić, że bardziej kocham Kołobrzeg niż Ostrzeszów. To znaczy Kołobrzeg kocham a Ostrzeszów…? Jest mi mniej więcej obojętny. Czasem nawet z tendencją minusową :( . Bo tu są ‚inni’ ludzie. Tacy mniej…tego ten. :P :lol: No tacy mniej :P I nie ma plaży i morza też. I nie ma tego wszystkiego fajnego co tam było. Jednym słowem tu NIC nie ma :/ Tu nie można iść przed siebie z muzyką w uszach, tak poprostu bez celu. Tutaj trzeba chodzić z celem. Przecież nie będę spacerować po obwodnicy. :( Wole to wszystko co było tam. A tutaj jest poprostu. I tutaj poprostu jestem, a nie po to żebym lubiła to, że jestem. Tutaj jest nudno, szaro i przykro. Pewnie dla tego, że z Kołobrzegiem kojarzą mi się tylko +. Tylko wakacje i to wszystko kochane.
A z Ostrzeszowem co mi się kojarzy? Wszystko. Powrót do szkoły. Te egzaminy, które mi się śnią do dziś.
I jeszcze jedna dziwna sprawa, mój sen pierwszej nocy kiedy wróciliśmy
„Siedziałam z P. w pierwszej ławce i nagle przypomniało mi się, że nie mam zadania z historii i zaczęłam tak bardzo prosić żebym nie dostała jedynki, a została mi wpisana i dostałam 4 na koniec. A później były egzaminy i z polskiego oddałam pustą kartę odpowiedzi, a z matematyki źle zaznaczałam i moja matematyca :stab: pani K. powiedziała, że nawet zaznaczać nie umiem, ale ona się tego po mnie mogła spodziewać. I później znowu siedziałam w tej klasie i P. mnie pocieszała, że dostałam 1 za zadanie z historii” Co to był wogóle za głupi sen? W środku wakacji? Co to miało znaczyć? Nie śnił mi się Kołobrzeg, ani nic innego tylko to???? :o :stab:
Głupie jakieś.
Za to w Kołobrzegu śnił mi się Milanek i to tak wyraźnie, że myślałam, że się obudzę i będę miała jego fote. Mocno się zdziwiłam, że jej nie ma :bwahaha:. Ale tutaj o Milanku pisać za dużo nie mogę
1) Ze względu na moich zawsze czujnych agentów (patrz Rodzice, patrz Mama)
2) i ze względu na moją Sis, która bardzo chętnie czyta takie noteczki – a guuuzik ;):P
Aha i dziękuję wszystkim za esy =* Hoelli =*=*=* kiimi =*, Iluzji =*, Hakerowi, Elizowi =] Zdziwiło mnie troche, że P. nie napisała do mnie ani jednego esa przez 2 tyg. Bywa.

Wakacje 2003
były fajne. Poprostu. Pewnie też miewałam doły, ale teraz o nich nie pamiętam. Te też może będą fajne bo narazie próbuję odwzorowywać tamte ;):P Już mam Veroni – truskawkową =] Jak ja to lubie. Czemu u nas nie ma? Z Kołobrzegu przywiozłam =] Ale jest. Mam kadzidełka i świeczki wszystko tak jak być powinno. I jest remont i remontu zapach =] No i przede wszystkim jest płyta P!nk i „Dear diary” =] Dlaczego ja to zawsze powtarzam? Bo to mi się 100% dobrze kojarzy. i jest jeszcze Viva. Ale nie ma nowości Marilyna M. i nie ma upału =/ To część psuje, ale nie całość. I nie ma tego 31 ;):P ale może będzie inny ;):P

Wakacje 2004
Też będą fajne =] Mam nadzieję.

strasznie się rozpisałam. I to znowu tak zawile. Ale ostatnio mam straszną wenę ;):P Pisze byle tylko pisać. I napisałam powiastkę ;):P Bo lubię. Cały czas bym coś pisała, ale nie będę już się aż tak wyżywać ;):P
Jak byłam mała też pisałam. Chyba w V klasie. Hmmm co ja tam miałam, aha…O lwach było i wtedy miałam chyba prawie cały zeszyt zapisany. Może nawet cały był ;):p Wtedy mi się podobało. No bo ja muszę coś piać. Albo dziennik, albo pamiętnik, albo bloga, albo powisatki, i jeszcze jest ta co pisze od 3 lat ;):P Ta goopawa z moją sis, o kurcze. ;):P Musze, musze pisać! I tyle ;):P We wakacje zawsze mam wenę ;):P Później piszę bo muszę :P
Pozdrawiam wszystkim ;):P
A tak wogóle chciałam powiedzieć, że wróciłam ;):P :buehehe: :bwahaha: :lol: