Upał, upał, upał…Kurz od remontów się wszędzie unosi i tyle. I upał, upał…Teraz to już wogóle się nic nie chce. Myślałam, że po burzy będzie troche chłodniej, ale właściwie nie wiem czy bym chciała żeby było chłodniej. Narazie się do pogody dostosowuje. Tylko opalać się nie chce. =P. Średnio mi jakoś. Średniej niż normalnie we wakacje. Zrzędzę i marudze i mam doła, eh. Może jak niedługo pogadam z Milenką to mi przejdzie. Może powie coś ciekawego, bo nawet nie wiem co się dzieje. Wogóle nie wiem. Nic.
Od wczoraj wiem, że moje powiastki są do d…, ale tak konkretnie. Troche głupio się czuje jak wszystkich nimi częstuje, a nagle wiadomośc z niebios, że nikomu się nie podobają =P Bywa. Na skylove moge pisać (zapłaciłam sobie), na boardzie nie musze nikogo uszczęśliwiać (bądźmy społeczni – nie znęcajmy się nad ludźmi) =P. Poważnie, jakoś głupio…Ciiii, nic nie gadam więcej….ciiii. No comments. =] Trzeba było mi wcześniej powiedzieć, a nie… :P Wychodze na jakiegoś narcyza co się zachwyca swoimi dziełami? nie, nie, nie…Ciiiii =P. Lol, ale jaja. I tak nie przestane pisać, bo jak pisałam (patrz. notka niżej) kocham pisać, bez względu na to jak mi wychodzi. Fakt, że nie musze dawać tego na net, ale pisać będę =P. I wcale nie ironizuje, ani nic =] Bardziej mnie mój zapal śmieszy, wczoraj więcej mnie martwił =P
Ale nie gadam złośliwie, ani nic, raczej się usprawiedliwiam za te opowiadanka wszystkie =*
Cały czas sobie oglądam ‚Gesegnet seist du’ Jaki ten teledysk jest kochany =* Mogę oglądać 20 razy w koło. Morze, cisza, spokój no i Ben oczywiście. Chciałabym troche sobie screen`ów zrobić z niego. Narazie nie mogę, ale mam nadzieję, że jak (w przyszłym tygodniu – ?) będę miała przeprogramowanego kompa to się da =]. A jak nie to tylko się pochlastać. Musze mieć! I tyle. =P A piosenka też jest kochana. Taka kochana jak teledysk.I wcale nie patetyczna =P (moja droga Sis i nie cholerstwo =P wogóle) Kochaaaaaaaam =* Bardzo. =(. Szkoda, że nie idzie ściągnąc nijak =P. Teraz porusze niebo i ziemię, żeby płytkę dostać całą =P. Must be i koniec. Nikt nie ma nic do gadania =P.
Co ja mam ze sobą zrobić w taki upał?
‚W pokoju pachniało waniliowym kadzidłem. Niebo zrobiło się ciemnoniebieskie i mimo to, że zapadał zmierzch cały czas pozostawało dziwnie jasne, jakby świecące. Patrząc w nie można było wyobrażać sobie lekki wiatr, taki sam jak dwie noce wcześniej wpadał przez szeroko otwarte okno o czwartej rano. Teraz też okno było szeroko otwarte, tylko wiatru nie było. Nie ruszała się nawet najmniejsza gałązka. Nie tak jak dwie noce wcześniej ślicznie szeleściły mokre od deszczu gałęzie wysokiej czereśni. Może dzisiaj też będzie burza? Może znowu będzie tak jak dwie noce wcześniej…?’
Pozdrawiam =*