gyrapha blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

Ooooj…Teraz pewnie będzie poplątanie z pomieszaniem jakiego jeszcze nie było ;):P Od razu uprzedzam, żeby nie było rybki jak sie nic nie zrozumie bo ja sama póxniej tych not nie rozumiem ;):P Pewnie nawet wyszłam z wprawy w pisaniu bo ostatnia była, ekhem, dawno dawno temu ;):P Of kors taka notka dłuższa, jakaś…No notka jak notka! ;):P
Zacznijmy od tego, że za dużo i za mało się działo żeby to teraz zebrac w całość… Hmmm, nie będę robić żadnej retrospekcji bo nie, heh. Nie ma potrzeby. Zacznijmy od teraz.
Nie jestem w najlepszej kondycji ani fizycznej, ani co gorsza w psychicznej…Ooops… no taka prawda.
Od poniedziałku chyba, kiedy sobie suwiadomiłam kilka faktów i mnie to ścięło, a póxniej dostałam gorączki i kataru i już nic więcej. I od wtorku nie byłam w szkole. Snuje sie i snuje i jestem chora ogólnie. Dzisiaj boli mnie głowa, heh.
Ale nie, aż tak źle nie jest, podtrzymuje mnie kilka piosenek, które napędzają. Ale o nich póxniej bo znowu się zamotałam (a nie mówiłam?!)
Znowu się uzależniłam…Tym razem oo Good Charlotte (gdzie oni się uchowali, że ich wcześniej nie zczaiłam?!) Obawiam się, że to uzależnienie mi nie przejdzie nigdy, bo GC zrobiło sobie prywatna szyfladkę w moim mózgu. Nieuleczalne. Ale cieszę się tylko takie uzależnienie, bo ludzie miewają gorsze, ale pewnie każdy, każdy, każdy jakieś ma. Cieszę się, że są i, że wyjmują mi słowa z ust…Jak? Nikt nigdy lepiej nie przekazał tego co miałam do przekazania… Moge robić za ich cień. No i Joel… Nie wiem czy jest sens w ogóle coś wspominac na jego temat? Może lepiej poświęcić osobną notkę? Cóż… all my love – to tyle.
Właściwie to za ta notkę chciałam się zabrac kilka dni wcześniej, ale:
a)nie miałam odpowiedniego pomysłu (co nadal mnie prześladuje)
b) zajęłam się zmianami laya i poszukiwaniem midi. Co do laya to najpierw był poświęcony Joelowi, ale tylko chwile był bo kolega stwierdził, że to jest obrzydliwe – jednym słowem. Hmmm, nie wiem dlaczego…ale może i miał racje? Hmmm. Nie wiem…Postanowiłam zrobić lay (małopracochłonny) z GC with roses. Hmm ale jak Mama stwierdziła to zdjęcie było wynaturzone. Hmmm, nie żebym słuchała opinii innych, tylko później zaczynam mysleć i dochodze do ich racji, a w tym czasie znalazłam zdjęcie aktualne… Tak strasznie mi się podoba…Przypomina „Dzieci z dworca ZOO”… cos w nim jest… Już nie mówie, że ma fajną ukrytą symbolikę, ale do niej trzeba dojść samemu ;):P Poprostu kocham to zdjęcie. I cytat z piosenki „We believe”. Nic dodać nic ując.Heh.
Chciałam napisać coś więcej o zmianach albo o zyciu, ale chyba sie nie uda bo jestem nastawiona muzycznie jakoś. dokładnie… Jak mówiłam kilka dźwięków i słów nie daje mi iść…
„Nobody`s home” – nie lubie Avril tak jak na początku. Nie lubie ludzi, którzy coś grają. Tyle wystarczy. Ale za tą piosenkę jestem jej wdzięczna bo słucham jej prawie cały czas… A słowa? Avril mnie zna? Może zna kogos takiego samego jak ja…Hmm…‚the same mistakes again…’ ‚dont know where she belongs…’ Kto zna to lepiej?
„S.O.S” Good Charlotte – tutaj sie zaczyna… Ich teksty wszystkie są genialne dlatego brak słów? Za dużo słów? Is anybody listening? Can you hear me when I call?’ ‚I dont wanna die alone, I`m so scared’ Ja też… Niestety ja też, ale chyba wszyscy…
„Hold on” kiedyś ktoś im za to podziękuje…
„Seasons” skoro i ja i Joel chcemy ‚fall in love tonight’ to czy jest jakis większy problem?:lo: ;):P
W ogóle kocham piosenki takie jak ta…Coś dalikatnego i specyficznego w niej jest =*
„Getting away with murder” Wspomnienia ożywają tak samo jak przy „Scars” … Papa Roach rules :)
i „Turn off the light” co aktualnie jest podkładem na blogu :) Jakoś razem z ta piosenką ożywa najwięcej moich wyobrażeń. Cała masa czasem. Jakiś czar :)
Tyle ratuje mnie dzisiaj ;):P cała masa każdego dnia.
Co jeszcze trzeba tu uwzglednić? Moją miłość do Blue i bezapelacyjnie do „Long Time” którego dawno nie słyszałam, ale jeszcze pamiętam, że koffam. ;):P
Jakoś ostatnio lepiej wpada mi do głowy cos mocnego…A jeszcze mocniej wbijają się słowa…
Taki wiek. Kiedyś z tego wyrosnę ;):P Boże, ja niedługo będe miała dowodzik a zachowuje się jak za przeproszeniem dziecinna gówniara :o Ratunku. Ale bycie dziecinnym to podobno nie jest wada tylko furtka żeby uciec od tego czego nei możesz dogonić. Może nie będzie tak źle. Rok to strasznie dużo czasu co nie znaczy, że mam ochotę zamknąć tę furtkę…
Hmmm, nie wiem czy warto wspomnieć o tym, że ostatnio mam strasznego pecha i to wcale nie w stylu walnięcia się o betonowy słupek, albo spadnięcia na tyłek przed zebraniem. Nie, nie. Nic z tych rzeczy. Bywa jeszcze gorszy pech czasem. Głębszy, ale nie umiem tego zgrabniej wyjaśnić, dlatego pozostawię myśl rozwiniętą w 50%.
A śnieg pada i pada. Moze nas zasypie, może coś się stanie niespoidzianie, tak jak miało. Hmm, a może już się stało tylko to przegapiłam? O nie, tego bym nie chciała. Nie pozwalam.
I na zakończenie coś special:
‚Ich jest dwóch’ ‚Ale on ma misia’ :lol: To tak jesli chodzi o grzecznych wysokich blondynów z misiami i bliźniaczymi punkami. Poprostu wiadomo o co chodzi, ale ja ostatnio nawet prostą sprawę umiem zamieszać.
Właśnie mi się przypomniało, że polubiłam piosenkę „Sound of San Francisco” kto mi powie, że to jest niefajne?! Tak sie wczułam, że kupiłam sobie dwa kwiatki do włosów ;):P podobno ładne ;):P :lol: Czego mi jeszcze trzeba? Autobus i go away ;):P
Ostatnio jesli chodzi o sledzenie vivy najbardziej wkurza mnie the streets, natasha bedingfield, maroon 5 i avril Lavigne :| Tak tak zajmuja pierwsze miejsce na liście hate`ów, sama nie wiem dlaczego. To znaczy powiedzmy, że wiem:
- the streets zrobiło najobrzydliwszy klip jaki widziałam. Pobiło Mansona z ‚Saintem’ i wszystkim innym. W sumie dla innych nie jest taki okropny, ale dla mnie poprostu maskara. Ćpanie na ekranie, lody w toalecie. Ludzie dajcie sobie luzu? O co tam chodzi? O to żebym kiedyś obrzygała telewizor.
- natasha bedingfield (czyżbym nauczyła się pisać nazwisko?) może i jest fajna. Może i robi fajną muzę, ale dla mnie to juz nie jest osobowość tylko kopia Pink. W sumie jej sie nie dziwie bo Pink to ktos na kim fajnie sie wzorować, ale bez przesady – robienie z siebie takiej natashy to żenada. Drażni mnie.
- maroon 5 – pewnie bym go lubiła gdyby nie lubiło go społeczeństwo pewnej znanej i lubianej szkoły średniej w Ostrzeszowie…
- avril lavigne – ta pani nie lubi Good Charlotte a usilnie próbuje byc ich lusterkiem :lol: ‚Complicated’ ? Taki tytuł już gdzies słyszałam, ale never mind. Niech jej ziemia lekką będzie :lol:
Coś jeszcze chciałam napisać, ale mi wyleciało z głowy! Nio :cry: ;(
Skleroza boli jednak jak cholera! Cholera ;):P No i nie mam pojęcia. Może jak mi się przypomni to kiedyś (mam nadzieje, że nie w 2006) zaistnieje tu ;):P
Miałam ochote obejrzeć jakiś fajny obleśny film o psycholu, ale nie wiem czy jest taki. A teraz o 00:15 to już pewnie na żaden nie trafie. Ale może? sobota jest to powinno być :P Ehsss tam.
Właśnie – jakoś tam będzie ;):P
Więc pozdrawiam fajnych ludków (kolejność przypadkowa):
Hoelli, której obiecuje, że będzie lepiej tam gdzie ma być =*, Jagode =**** , Marte =* (która twierdzi, że czyta notki, podziwiam ;) ), Bananka =**** za to, że jest fajnym banankiem ;):P, Truskaffe =* żeby nam się zrobiło bardziej offocow ;):P , Eliego =* jako zatwardzialego przeciwnika moich miłości i blogów ;):p i moją zgrzybiałą sis która notorycznie wyzywa mnie od prymitywów, a Joela poprostu znieważa ;):P Pozdrowienia jej sie nie należą ;):P ale niech ma! ;):P
Heyah!

Ile godzin się przespało?
Ile czasu zmarnowało?
Ile dni się przepłakało?
Ile spraw się przegrywało?
Ile szans się szukało?
Ile nigdy się nie znajdowało?
Ile minut się myślało?
Ile nocy nie przespało?
Ilu ludzi nie poznało?

Jedno życie się dostało…


  • RSS