gyrapha blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2005

Nie jestem jeszcze spakowana, pfyy, pfyyy =P I pakować mi się nie chce, ale jechać tak ;)

Zakupy zrobione:
- buty z muszelkami :heart: (10cm – ciekawe kiedy się zabiję, nie pytam ‚czy’ tylko ‚kiedy’ bo wiem, że to nastąpi =P ) (Najfajniejsza to była gościówka z tego sklepu: Taaak, wysoka jak modelka. Pewnie, że fajnie wygląda. Ale nadal mniejsza od taty. Czyżbyyy? ;) )
- bluzeczka East Coast, męska, za duża (Maddenowe twinsy by były ze mnie dumne =P )
- spodenki krótkie, dżinsy (like a Hilary Duff =P )
- mój zapach nierozłączny P!nk i Lonely Girl… Jak ja go dawno nie miałam :D (miał mi się kojarzyć tylko z wakacjami, ale pewnego dnia poczułam, że używa go pewna moja nauczycielka o_O ooooo…)
- piżamka (fajna, upatrzyłam sobie już kilka dni temu, niebieska of course)
- koszulka (różowa, z kotkiem =P Offik byłby ze mnie dumny ;) bo to chyba tygrysek jest ;) )
- farba na włosy nałożona ;) (na odrosty tylko ;) Czyżbym miała głowe w paski? ;)
- pudry i inne takie kupione ;) Porcelanowe, jasne, żółte ;) vanilliowe :heart:
- jedyna rzecz jakiej nie kupiłam to kostium kąpielowy…Cholera, jak ja w tym wyglądałam :o A masakra :o Nie założe, never, never, never! Nooo, to dopiero mi modelka :stab: ;)

Już się nie mogę doczekać :D Kołobrzeg to jest najlepsze miasto poprostu :D

Teraz tylko w kółko ‚Lonely Girl’ ;) Musze się nasłuchać ;) W końcu to tylko…aż dwa miesiące ;)

Zabieram mase płytek, mase lumpów, mase makijażopodobnych i Joela (jeszcze nie wiem w jakiej postaci, ale zywego chyba nie :lol: )

Może będzie jeszcze jedna notka bezpośrednioprzedwyjazdowa, ale po co się tak rozdrabniać? ;):P :lol:

Więc tak:

Wyjeżdzam jutro :) Jestem tam 2 tygodnie do 14. 14 wracam :)

I tak nikt nie będzie tęsknił =P

I nie moge sie pożegnac z Hoelli bo jej dzisiaj nie ma :( Ale special for Hoelli =* -> Papapa! ;)

I special for wszyscy Paaapaaapaaapaaap!!! =*

Kołobrzeg! We’re Coming! :D

:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
Tyle chciałam powiedzieć na początek. I jeszcze to, że marzenia się spełniają i że to było 1,5 godziny jakiegoś czaru. Naprawdę nie przypuszczałam, że będzie tak genialnie
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3 Kocham Blue.
Wielkie dzięki dla kiimi, która kiedyś przed laty zaraziła mnie Blue =* Co by było gdyby nie to? :o
Wczoraj było poprostu …nie wiem jak to nazwać cool, super, cudnie :D
W końcu nie wiedziałam czy to się dzieje naprawde czy gdzieś tam latam sobie po niebie :D
Dopiero chyba dzisiaj zaczynam zdawać sobie sprawę, że widziałam Antonyego, Lee, Duncana i Simona naprawdę. Realnie. Byłam tam, patrzyłam, słuchałam jak śpiewali. Sama śpiewałam. Po wyjściu nie miałam głosu, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało.
Nigdy tego nie zapomnę :D Tego nigdy. <3 Kocham ich :D
Na samo wpomnienie chce mi się płakać. Nie wiem dlaczego, ale na pewno pozytywnie. :D
Ojj…Musze to jakoś uporządkować…Najlepiej ze zdjęciami, które mi w przyszłości pomogą wspominać :D
Zdjęcia by me and my Father, które wyszły genialnie (Father coś kombinował z dużym zaangażowaniem przy aparacie i wykombinował! :D =* )
A i miejsca mieliśmy super :D Na samym środku, centralnie na wprost chłopców :D
Ale teraz moje Dream Story from Berlin:

1
.:: Foto 1 ::.
Jazda, jazda, jazda w upale i jeszcze raz jazda. Było gorąco, ale nawet nieźle się jechało. Muzyka w słuchaweczkach, pani Ryan z lewej, Father z przodu i wujo po skosie ;)
A tu nagle korek i właśnie w nim stoimy. Jakieś 30 minut. Przynajmniej można było rozprostować kości, napić się spokojnie i porobić fotki ;)

2
.:: Foto 2 ::.
Ufff, pierwszy postój w Niemczech. Nie zamknęli mnie za to upiorne zdjęcie w paszporcie bo nawet na nie nie spojrzeli i dobrze bo mogli by mnie nie przepuścić ;)
Na focie nie widać chyba tych okropnych wiatraków prądotwórczych (tak to się nazywa?) ale bałam się ich strasznie nie wiem czemu. Bardziej niż polskich słupów wysokiego napięcia (tych największych)

3
.:: Foto 3 ::.
Jedziemy, jedziemy, jedziemy niemiecką autostradą 200 km/h, ale to szczegół ;)
Fajnie wyglądały ograniczenia do 100km/h ;)

4
.:: Foto 4 ::.
A tu już Berlin. :) Bolał mnie niestety brzuch dlatego strzelałam przeróżne miny ;) Ale nie było źle. Za mną wieża telewizyjna? (chyba tak) i co? Klasztor z Gostynia?

5
.:: Foto 5 ::.
Zczaiłyśmy plakacik i pełna ecstasa :D No i mam zdjęcie z Blue ;) <3

6
.:: Foto 6 ::.
Brama brandenburska (nie jestem pewna czy to się tak pisze, ale ja się ucze tylko ongielskiego :aniolek: )

7
.:: Foto 7 ::.
Jakiś dziwny pomnik związany z Żydami, ale nie dokładnie wiem o co chodzi. Mi przypomina labirynt. A może to ukryta wymowa? ;) Nie wiem, ale podoba mi się.

8
.:: Foto 8 ::.
Fly to the sky :)

9
.:: Foto 9 ::.
TEMPODROM nasze emocje sięgnęły zenitu :o Normalnie nie wiedziałam gdzie patrzeć, kogo wypatrywać, co ze sobą zrobić. Wymachiwałam aparatem i czekałam kiedy otworzą. ‚Gdzie oni są? Gdzie oni są?!’

.::K O N C E R T::.

10
.:: Foto 10 ::.
Zaczęło się!!! Miało się zacząć o 20.00 ale Blue pokazało się dopiero o 21.00 ;) Wejście smoków ;) :D
:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D <3

11
.:: Foto 11 ::.
Zrobiło się naprawdę blue :D I takie kochane to było. Gwiazdki na blue niebie :D Awww =*** I cztery gwiazdki na niebie :D

12
.:: Foto 12 ::.
Śpiący Toś :D =* W rzeczywistości jeszcze ładniejszy niż na fotach :D

13
Foto 13
Duncan jako królik ;) Dał się pomacać fankom! :o

14
.:: Foto 14 ::.
Teraz Simon ma solówke :) Zaczynał Duncan. Si fajnie kopnął krzesło, aż mnie Father szturchnął ;)

15
.:: Foto 15 ::.
Chłopcy powrócili do śpiewania razem :) Publika coraz bardziej rozbujana, coraz mniej słyszymy, coraz mniej możemy krzyczeć, coraz lepiej się czuję, coraz bardziej odlatuję <3

16
.:: Foto 16 ::.
Najwyraźniejsza fota :D (by Father) Szkoda, że Tosiek uciekł w cień, no! ;) Ale Lee i Dunc wyszli super :D

17
.:: Foto 17 ::.
A tą robiłam SAMA! :D Tosiu, wychodź z cienia, Gyraphka Cię koffa ;)
‚Antony I love you!’ ‚Lee I love you!’ – gardła zdarte ;)

18
.:: Foto 18 ::.
Powrót do solówek, teraz Lee :) Zaczął mnie boleć brzuch :( Musiałam szukać tabletki, a Lee mial fajne piosenki :D i fajne miny :)

19
.:: Foto 19 ::.
Toś, Toś, Toś! :D:D:D:D Teraz Tosiu! :D Super śpiewał, miał szybkie kawałki i dawał czadu :D ‚Ale się ubrał :o’ by my Father i ‚wierzga jak źrebak’ by my Father :loool: Śliczny Toś! :D

20
.:: Foto 20 ::.
Tosiu i statyw :D Super fota :D Najładniejsza z wszystkich. Tak biłam bravo, że ręce mi po koncercie ‚odpadły’ i tak krzyczałam…Musiał słyszeć :D Tosiek, słyszałeś, prawda? ;):P

21
.:: Foto 21 ::.
I znowu ta magiczna atmosfera :D Aż się ciepło robi na wspomnienie. Światła, muzyka, odlot. Chłopcy zdjęli kurteczki. Tosiek! :P

22
.:: Foto 22 ::.
A tu jeszcze genialniej widać atmosfere i nastrój. Te gwiazdki to było coś wspaniałego. Na czerwonym niebie :D Awww… i na niebieskim of course :D:D:D Chce tam wrócić! :(
Wspaniała atmosfera…Cudowna magia :D I po Curtain Falls chłopcy poszli. Zrobił się taki straszny hałas, wszysty krzyczeli, prosili, tupali…Wyszli jeszcze raz żeby zaśpiewać wspólnie „One Love”. To był chyba najfajniejszy moment. Jak wszyscy podnosili w góre dwa palce na słowa ‚one love, one love, one love…’ To było fantastyczne…Ale sen dobiegal końca. Trzeba się było obudzić. 22.30. Koncert się kończy. Rozbrzmiały ostatnie słowa ‚One love’ robi się coraz ciszej… :( Zabierzcie mnie ze sobą. Chce jeszcze raz to przeżyć :(

23
.:: Foto 23 ::.
Berlin nocą. Ładny spokojny, cichy. A ja i pani Ryan nucimy refren ‚One love’. Nie szło przestać. Emocje nie opadły mimo wszystko.
I najlepszy moment…
agent W: Oho, wasi kolesie chyba wychodzą…
I bieg przełajowy ulica Berlina. Biegłyśmy tak szybko jak tylko się dało. Szok :D ;) Ale było super. Wróciłyśmy pod Tempodrom. Ostatnie spojrzenie, pożegnanie. Wracamy do domu.

24
.:: Foto 24 ::.
Wracamy ulicami perlina do parkhauzu. Śpiewany ‚Breathe Easy’ ładnie wychodzi. W rękach trzymam dziwną butelkę z Coca Colą. Jest ciepło i przyjemnie. Zaczynamy wspominać. Kończy się ten cudowny dzień… Cicho opuszczamy Berlin, ale opuszczamy go ze wspomnieniami, które pozostaną na zawsze…
:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D

I piosenki, które pomogą mi wpomnieć ten sen :D
- One Love
- All Rise
- Curtain Falls
- Breathe Easy
- Riders
- Bubblin’
- Sorry Seams To Be The Hardest World
- Too Close
- If You Come Back
- Guilty
- Fly By
i po dwie solowe piosenki Antonyego, Lee, Duncana i Simona :D

***
‚Colours and fountains and mountains and trees,
take just a second to stop and to think,
God was an artist painted pictures to see,
look how beautiful life can be…’

Elements by Blue

Było cudownie…

The End :D

15.06.2005 | Berlin -> koncert Blue.

Jest 23.07. Pewnie i tak nie zasnę ;) Motylki i kwiatki przygotowane. Bluzka schnie. Jutro jedziemy, ye,ye. :)
Będę w czwartek z wrażeniami ;)

Pozdrowienia dla wszystkich (dla tych w Karpaczu też ;) ) =*

Berlin, we’re coming! :D

Niebiesko mi :)

=* Papa!!!

Dlaczego z dnia na dzień wszystko się zmienia? Wszystko to co chcemy zatrzymać…ucieka, odchodzi, ginie, rozmywa się?
Siedzę przy zimnej szybie, liczę krople deszczu. To łzy, wszystkich tych, których znam, i których nie znam. To moje łzy. Tęczowy motylek zatrzymał się obok mojej ręki. Na minutę, sekundę. zmoczył skrzydełka jedną z miliona kropli. Ciężko mu teraz latać. Nie potrafi. Trzepocze się bezradnie, wzbija nad ziemię, opada. Po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci. Traci siły. Żal mi go. Chce mu pomóc. Wyciągam rękę i zatrzymuję ją. Dlaczego mam to zrobić? Przecież każdy z nas ma swoje życie, pełne własnych niepowodzeń, własnych upadków bez wzlotów.
Tęczowy motylek umarł, tak jak umierają uczucia, wspomnienia i nadzieje. Tęczowy motylek umarł na moich oczach. I ja umieram z nim każdego dnia…

No to jedziemy na badboysów =P

Na blogu miałam 4:1 na koncert. W opiniach kolegów też większość stawiała na koncert. Do tego jeszcze głos Hoelli :D no i mamy – koncert.

Szczerze mówiąc to zdecydowałam się na niego już we wtorek, ale w ten sam dzień miało miejsce pewne zajście a mianowicie – Big Fight between sister and brother czyli my Mother vs my Uncle =P Proste. Ufff. Ale never mind. Tylko jedno powiem – jak dzieci ;)

I wtedy moja decyzja znowu została zachwiana. I znowu się zastanawiałam. Ale jednak jakoś wszyscy doszliśmy do porozumienia i jest ok.

Teraz nie mogę się doczekać już tego Berlina :D Mam nadzieje, że wszystko będzie ok. Bilety już mam. Leżą u mnie w szafce (a gdzie obrazek? Nie ma obrazka =( =P ) Ciichy mam naszykowane, fryz sobie wczoraj zmieniłam ;) (no co? trzeba chyba jakoś wyglądać.)

Nie mam weny bo przede mną DWA straszne dni w szkole :| Mogliby mi dac spokój przed wyjazdem, ale nie. Brrr. Nie mam weny, ale pisze bo sie boje, że we wtorek nie siąde na kompa|nie będzie mi działal net|będzie burza|siądą blogi und viele viele mehr =P i co zrobie? Notki przedkoncertowej miałoby nie być? Bo zapał mam, tylko weny nie ;)

Byłam dzisiaj w Wieruszowie, zakupy zrobić. I zrobiłam – kurtka jest, koszulka jest i widziałam taką fajną bluzeczkę niebieską ‚deep BLUE sea’ :D I już miałam kupować, a tu patrze na samym przodzie ma błędy. Jakieś gupie kreski :( I białe plamki, nosz kurde :( A taką bym tematyczną miała ;) A i tak sie odzieje na wyjzad w U.S Army ;) Hehe.

uFFfff….

Co jeszcze…hmmm….
Mniej więcej to co wiem:

15.06.05 (wednesday)
Berlin, we’re coming ;):P Agent M (no ja oczywiście, że ja, kurde, no) Agent młodszy M albo jak woli N albo jak woli R (no jak Ryan!), Agent S. dobrze znany w świecie i Agent W. chyba tez dobrze znany, co nie? ;):P Więc ekipa silna, zwarta, gotowa i niezwykle zakręcona ;)

A Ic jedzie sobie do Karpacza beze mnie (cieszycie się? ;):P ) , no a jak beze mnie to po co w ogóle jechać? (żartuje of course! ;):P )
Więc życzę udanej zabawy :D
I mi też życzcie ‚Miłej zabawy na badboysach’ ;)

Pozdrawiam!

Jak się uda, wpadnę we wtorek =*

A jak nie to heeeyah! =*

Zapieprz, zapierdziel, zapierdol.

Dobra, jest weekend. Dwa dni spania.

A potem znowu z,z,z i to jeszcze jak. Ale co tam.

Jeszcze tylko 20 dni do wakacji.
I tylko 7 dni do końca Holocaustu.

Może jakoś się da przeżyć, chociaż szczerze wątpie.

Pfyy…

Mam ochote:
- iść spać
- posłuchać sobie Green Daya
- popatrzeć na MTV

Jakoś się to wszystko da załatwić.
Pewnie znowu będę spać z słuchawkami w uszach a MTV będzie grało samo sobie. Nie ma to jak 3 in 1 =P

Yo ziomy.

?

7 komentarzy

Na wycieczkę do Karpacza czy na koncert do Berlina?


  • RSS