Dlaczego z dnia na dzień wszystko się zmienia? Wszystko to co chcemy zatrzymać…ucieka, odchodzi, ginie, rozmywa się?
Siedzę przy zimnej szybie, liczę krople deszczu. To łzy, wszystkich tych, których znam, i których nie znam. To moje łzy. Tęczowy motylek zatrzymał się obok mojej ręki. Na minutę, sekundę. zmoczył skrzydełka jedną z miliona kropli. Ciężko mu teraz latać. Nie potrafi. Trzepocze się bezradnie, wzbija nad ziemię, opada. Po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci. Traci siły. Żal mi go. Chce mu pomóc. Wyciągam rękę i zatrzymuję ją. Dlaczego mam to zrobić? Przecież każdy z nas ma swoje życie, pełne własnych niepowodzeń, własnych upadków bez wzlotów.
Tęczowy motylek umarł, tak jak umierają uczucia, wspomnienia i nadzieje. Tęczowy motylek umarł na moich oczach. I ja umieram z nim każdego dnia…