Czuje sie jak gówno.I mam dość. Nie jest w porządku. Pod żadnym względem. Jestem cholernym gównem zostawionym pośrodku większego gówna jakim jest moje życie. Nie jest w porządku. Czuje, że niedługo umre i to normalnie tak poprostu. Czuje to coraz bardziej od dwóch lat. Coraz częściej czuje sie tak jak teraz. I to nie psychicznie. Psychicznie już doszłam do pewnego poziomu, którego narazie nie da się przekroczyć. Fizycznie. Boli mnie głowa. Mdli mnie. Bolą mnie ręce i nogi. Plecy. Rozmazuje mi sie obraz. Ucieka mi z głowy krew. Chwieje się. Jest mi zimno. Mam ochote włożyć głowe pod zimną wode albo ją poprostu odciąć. Zatyka mnie gdzieś nad żołądkiem.
Jestem gównem. Jebanym, wybrakowanym egzemplarzem, który dla każdego jest czymś w rodzaju wrzodu albo powietrza. Wole wersje powietrza. Moge sie przynajmniej poczuć jakbym była niewidzialna.
Niedawno ktoś mi powiedział, że ciągle na coś czekam. Że to sie wydaje niemożliwe – człowiek, który żyje jakimiś utopijnymi planami, którenie nadchodzą a jeśli nadejdą skracają życie wszystkich o kilka lat.
Każdy jest tym kim sie czuje. To od niego zależy kim jest. Dlatego jestem gównem, które głownie samo nie potrafi poradzić sobie ze sobą. Żałuje, że wszystko pierdole od góry do dołu. Naprawde żałuje. Bo szczerze nie jestem jakimś jebanym, zimnym do tego stopnia skurwysynem, który robi to wszystko perfidnie specjalnie. Nie. Mi poprostu nie wychodzi. Jestem tylko gównem, nie skurwysynem. Ja naprawde wielu rzeczy w swoim życiu żałuje. Może to teraz wygląda jak jakaś swoista spowiedz…Bo może ma tak wyglądać? Nie wiem sama co chce napisać. Może tylko tyle, że ciężko mi i wiem jak ciężko tym którzy mieli pecha mnie znać. Nic nie zmienie. Biore na siebie wszystkie swoje niepowodzenia. Jest ich dużo. Może za dużo. Jestem za głupia i za słaba żeby sobie z tym poradzić. Nie mam silnej woli, nie umiem już teraz o nic walczyć. Teraz nie umiem nic. Nie umiem nawet być potrzebna.
Za dużo mam błędów na koncie.
Jestem nieudacznicą, łamagą, pokraką – to już określenia zewnętrzne. Nie moje. Tak się komuś widocznie skojarzyłam.
Ja tych określeń akurat nie lubie. Wole ‚gówno’ ma znacznie glębszą wymowe. Ale zaraz, to też było z zewnątrz słyszane i to nie raz. Heh. Zabawna jestem. Sama siebie śmieszę, to już coś. Może jakiś pożytek? Rozśmieszyłam kogoś jeszcze?
Mam nadzieje, że tak.
Rozpoczęcie się odbyło. Beze mnie bo nie czułam się tam zbyt potrzebna. Ciekawe ile osób zauważyło, że mnie nie ma.
A tak szczerze gdyby zdarzylo mi się umrzeć to chyba byłoby najlepsze rozwiązanie. I mało męczące.
Hehehe.

IRA – Nie Od Razu Raj
Zapytaj mnie za tysiąc lat
Czy może być gdzieś lepszy świat
Na razie tu swe piekło mam
Pełne domów, ulic bram

Nie od razu zdarza się raj
Nie od jutra świat jak ze snu,
By po zimie zawitał maj
Trzeba chcieć go znów i znów

Codzienność nas wciąż dzień po dniu
Oplata jak trujący bluszcz
Pod niebem tym gdzie pójdziesz tam
Pośród tłumów będziesz sam