Wreszcie mi sie wczoraj udało namówić CAŁĄ famile na film. No nie no. To jest nrmalnie nienormalne ;) Zaczynam wierzyć, że mam dar przekonywania ;) Tia, tia. No więc jak już mi sie moją zacną i godną famile hałaśliwą (Mama, Tata, sis) namówić udało no to oglądamy ;) a co oglądamy, no ‚Znaki’ oglądamy ;) Kurde chyba pół planety poinformowałam, że są, a z resztą miałam opis na gadu ;) Reklama to podstawa, a najważniejsza jest podstawa =P
No więc mój uduchowiony thriller kurde psychofizyczny czy tam metafizyczny czy nie wiem jaki się zaczął. No oczywiście Gyrapha nagrywała, a co nie nagrywała jak nagrywała =P co by sobie Znaków nie nagrała pfff, pfiut ;) (to takie moje nowe wstchnienie :oczy: )
A do czego to moje opisywanie oglądania zmierza? No poprostu zmierza sobie do biednego Merrillka, który nieświadom niczego, równie jak nieświadomi niczego byli moi Rodziciele…Powiedzmy zaczęło się.
Dobra, bez owijania w bawełne kilka textów by my Mother – M, and my Father – T ;) logiczne oznaczenia? dobra, logiczne. (wtrące tam może gdzieś jeszcze swoją obrone oznaczoną ‚ja’ =P Coraz bardziej logiczne.
Pójdziemy po kolei. (o Merrillu only)
M – to będzie kosmiczny
ja – Nie mamo, oglądaj.
M – ale to będzie kosmiczny. Idzie jak kosmita. Dobrze mówie?
ja – mamo, oglądaj. To jest tylko wujek Merrill, nie kosmita.
M – Nie? Ale jakiś taki. Przygłup jakiś? Opuźniony troche?
ja – mamo!
***
M – straszny jakiś jest ten facet.
ja – dlaczego?
M – okropny.
***
T – a teraz następny beztroski amerykuniec idzie. Dopiero jak mu mrówki głowe zjedzą to będzie wiedział, że ma zjedzoną. ( :loooool: !!!! ) O, nie to Merrill! Ooooo.
***
M – jakiś cherlawy. Ale ma łapy. Wielkie dłonie.
***
T – Nie bój się, Merrill jest przy tobie. Będzie walczył, takimi łapami to…
***
M – Ale mu sie oczy świecą, jak kosmicie, a kto to jest? Jego syn? (Gibsona)
***
T – Eh ten Meriill.
***
T – Osiłek idzie na góre.
***
T – Przecież to po gębie widać, że ten Merrill to głupie jest. Kretyn.

To by było na tyle. I rozumiem jeszcze żebym się przy rodzicach Merillem zajawiała, ale nigdy nic, zero, ani słowa, ani nawet mrugnięcia okiem. Nawet nazwiska nie powiedziałam. Nawet liście zaczęłam traktować tak jakoś…szkicowo :lol:
A tu tyle miłych opini i to jeszcze jakich szczerych, o mama – jakby powiedział Johnny Bravo, pfiut ;) No cóż. Chyba Merrill moim Rodzicom do gustu nie przypadł ;) Zdarza się ;)
tylko dlaczego nie komentowali Gibsona? Yyyyyy ;) nie fair.
Ale co mi tam ;)

A tak btw to:
24.09.2005 – Buffalo Soldiers – polsat
24.10.2005 – Znaki – polsat
28.10.2005 – Gladiator – tvn

i chciałam uroczyście ogłosić i oczyścić się z zarzutów, że pisze jakieś petycje (bez pokwitowania) to telewizji! Nic z tych rzeczy! Sami puszczają! Sami! Całkiem sami! aha, i w telewizji też nie pracuję ;)

Pozdro. Dla Meriilla of course szczególnie ;)
LOL