Life, it’s a dream, a frightful dream… – Commodus

A przepraszam, kto mi powie, czy jakby był sobie załóżmy piękny rok 180, starożytny Rzym, imperium i żyłabym tam sobie to czy nie byłabym takim przyjemniaczkiem jak Commodus co?
No raczej nikt mi nie powie – sama sobie powiem, że całkiem możliwe. Bo jakoś tak to się powoli robi moja ulubiona postać – zrąbany, puknięty, rozkapryszony, zachłanny bachor psychopata… =P Pfiu, no cóż jeszcze dodać do mojej charakterystyki =P
Podobnie jestem ludziom potrzebna jak on, dlatego go chyba tak lubie =P No i podobnie głupawo się zachowuje.
No, pewnie nikogo bym nie zabiła (nie bądźmy tacy dosłowni) i mam jednak troche więcej honoru, ale generalnie jakby na mnie nie spojrzeć Commodia doskonała. Tak więc oddajcie mi cześć nędznicy i kochajcie mnie. Z musu. Z dobrej woli – nie prosze.

Pozdrawiam swoje imperium.
Commodia.