Idealista – człowiek kierujący się w postępowaniu wzniosłymi zasadami, stawiający przed sobą szlachetne cele, zdolny do poświęceń dla dobra ogólnego, wyobrażający sobie świat lepszym niż jest w rzeczywistości; marzyciel.

Wierzy, ktoś w coś takie jeszcze? Wątpie. Nawet ja nie wierze.

Tak sobie siedze i myśle. Myśle i siedze i nie dochodze do żadnych konkretnych wniosków. Tylko tak sie zastanawiam nad życiem troche. Nu. Poważnie to i może zabrzmiało. Bo może miało.
Mam taki mały dylemat. Niecierpie podejmować decyzji (ile razy można podjąć złą? Jak sie jest mną, to kurwa, można wiele =P )

„Nie możesz tak wszystkiego nienawidzić”
Owszem moge.

i moge też zupełnie poważnie, roztropnie i jak najbardziej rezolutnie stwierdzić, że mi chyba już dużo do dociągnięcia do końca nie zostało. Juuuuuhu! I tak trzymać.
Coraz więcej rzeczy mnie wkuriwa i nie wiem czemu. Bo przecież nie chce żeby mnie wkuriwało.
To znaczy wiem dlaczego, bo jak sama siebie najbardziej wkurwiam to wkurwai mnie potem cała okolica =P [a słowem przewodnim na dziś niech się 'kurwa' stanie :lol: ]

Albo nie, albo lepiej jeszcze inne słowo, ale to już normalnie wyższa szkoła jazdy, bo to wyjebane w kosmos i obiecuje, że nigdy, przenigdy do końca zycia go nie zapomnę. Ależ mnie korci żeby je tu ładnie dużymi literami wywalić, ale bez przesady. Nie będziemy robić obory prawda?

Tak sobie czasem siedze i myśle jakby to było fajnie jakby na świecie było tak a nie inaczej. Jakby sie marzenia spełniały, jakby ludzie sie umieli kochać.
„ale to chyba nie w tym życiu” jak ktoś dzisiaj ładnie powiedział.

I sie tak zastanawiam dalej. Czy to jest może już koniec? Jeśli nie, to jak będzie wyglądał koniec? Sam koniec? Niech mnie ktoś obudzi z tego letargu bo budze sie w południe i mam ochote spać dalej.
Albo może sie w ogóle nie obudzić?
Ale to nie jest użalanie sie nad sobą, a komu sie nie podoba niech nie wchodzi bo moge ewentualnie zajebać.
Aaaaa, pfy ;)
Poprostu ostatnio z Mamą gadałam, że życie nie ma sensu bo czy będę żyła dobrze, czy źle i tak umre. Ja i Ty. I wszyscy. Bo idioto, zdaj sobie sprawe, że Twoje życie jest tylko sekundą. I chciałabym żeby ludzie sie nie bali śmierci. Bo jak sie człowiek nie boi to to pewnie pomaga.
I co taki skołowany dupek jak ja ma ze sobą zrobić?
I ja naprawde nie mam powodu żeby to wszystko napisać. Nie mam. I to nie ironia. Poprostu nie mam i już. I nie mam doła ;) Absolutnie nie mam. I mam ferie. I wszystko jest ok i absolutnie nic nie idzie nie tak.
Tylko mi sie poprostu już nie chce żyć. Nie mam więcej do zrobienia widocznie.
18 lat to dużo i myśle, że możnaby na tym zakończyć.
Bo jak mam się męczyć np. do 80? to wielki LOL ;) Weście, nie róbcie jaj.
Wiem, że to egoistyczne podejście do życia.
I jeszcze jedno:
niech to chuj wszystko trafi ;)
ładnie nie?
Lol
Jo. ;)