Wróciłam. 2 tygodnie szybko przeleciały i z mydlanej bańki (troche mniej kolorowej niż zwykle) zostało mi tylko troche wody i detergentu, który dawno przestał sie mydlić. Nie będzie więcej baniek mydlanych. Szkoda. Nie lubie słowa ‚szkoda’ bo jest idiotyczne i niczego tak naprawde nie oddaje. Jak można powiedzieć szkoda albo trudno? Niecierpie tego.
Aha i chciałam uprzedzić, że ta notka będzie przykra bo będzie prawdziwa. Napisze wszystko co chce o wszystkim powiedzieć. Nie mam doła. Nie jest mi smutno. Jestem wściekła.
Więc jeśli ktoś nie lubi czytać takich rzeczy niech poprostu wćiśnie krzyżyk w prawym górnym rogu strony i wypierdala.

Jeśli mi ktoś jeszcze kiedyś powie, że życie jest piękne to go chyba zabije. Skoro świat jest taki piękny to do cholery dlaczego ciągle ktoś sie musi w tym utwierdzać tym pieprzonym, głupim stwierdzeniem? Dlaczego?! Bo nie jest. Każdy chce żeby jego było, ale żadne życie nie jest piękne. Może są lepsze i gorsze, ale każde do niczego nie zmierza. Każdy z nas umrze. I dlatego właśnie teraz sie uczymy, martwimy, pracujemy… szukamy celu w życiu, znajdujemy go, po co? Żeby i tak umrzeć! Bo nikt tego nie odwróci niezależnie od tego co w życiu zrobi! Bo zbrodniarz umrze tak samo jak dobroczyńca i ten cholerny tłum równo o nich zapomni.
Bo co sie zajwięcej w życiu liczy? Niech mi ktoś powie… No przecież wiecie…
Lojalność.
Kto tak pomyślał?
Nikt.
wiedziałam!
Bo to zła odpowiedź. Co za idiota to powiedział? A to ta frajerka.
Pieniądze!
Bez pieniędzy jesteś nikim. A swoje zasady i emocjonalność wsadź sobie w dupe frajerze.
Przykro mi, ale to nie jest świat dla frajerów.
To jest świat pieniędzy. Jesteśmy tutaj żeby mieć.
Bo kto jest żeby być woli umrzeć.

I jeśli ktoś mi powie, że marzenia się spełniają … wyśmieje go. Przecież lepiej mieć pieniądze i być kimś.
Tutaj sie nie wierzy w marzenia frajerze.
One sie nie spełniają.
Kretyn.
Marzenia sie nie spełniają.
Nie ma tu na nie miejsca…
ale wiesz na co jest?
Na wojny jest miejsce, wiesz? Na morderstwa też. Na cierpienie, na ból, na śmierć…
nie ma marzeń…
a może żeby sie spełniały trzeba mieć wewnętrzną siłe?
ale kto mi ją da?
Nikt!
Frajerze!
i tak jesteś nikim bo masz zero sprytu. Miękkie serce.
Co?
Serce.
Aha. A ja zamiast tego mam pieniądze i spryt też mam frajerze. Jestem kim. Ty też jesteś kimś – frajerem.

I nawet jak sie trafi (mi) jakaś mała, cholerna, mała radość to i tak musi sie spierdolić. W chuj. Zero śladu po niej zostanie. Bo ja to ja i musi sie spierdolić. Nawet jakieś cholerne małe gówno. Ta pierdolona bańka mydlana. Pęka.

Czasami mi sie wydaje, że tu nie ma dla mnie miejsca. Ale wiem, że dla nikogo nie ma.

Każdy musi być bo tak. A przecież nikt sie tu nie pchał.

A teraz tak bez ironii, zupełnie spokojnie.
Przykro mi, że świat nie jest choć troche lepszy i, że w ludzi powoli trzeba stracić wiar, bo mase przyjaciół ma sie wtedy kiedy czegoś potrzebują (to jest cholernie banalne), a jak będziesz potrzebował przyjaciela na śmierć i życie, który miałby się za Tobą wstawić bez względu na wszystko to wołasz, wołasz, wołasz i słyszysz echo. Więc za którymś razem nie wołasz.

Próbowałam się dwa razy w życiu zaprzyjaźnić i kiedy myślałam, że mi sie udało, dostałam takiego kopa w tyłek…że jeden mnie boli do dzisiaj.

A dlaczego? Bo jestem frajerem. I jak mam sie zmienić? Z tego sie nie wyrasta dlatego musze sie przyzwyczaić, że albo do końca życia będę nikim, albo dostane efektownego kopa w dupe, który wywoła uśmiech na kilku twarzach.
Ale to nic.

Bo wole być wartościowym frajerem i szybko umrzeć z czystym sumieniem i świadomością, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Mieć dobrą wole i być nikim niż mieć pieniądze i być kimś. Bo w Twoim oczach moge być nikim, moge być naiwnym kretynem, ale już sie was nie boje.
Nie jestem aniołem. Nie jestem wielkim dobroczyńcą.
Czasem jestem głupia, czasem jestem egoistką, czasem jestem leniwa, czasem sprawiam przykrość, mam mnóstwo wad. Przysięgam.

Ale mam dobrą wole, duże serce i twardy tyłek…Przysiegam.