by Red Hot Chili Peppers czyli 50letnie kakry rules.
Sobie Gyrapha słucha Otherside i słucha i słucha i słucha, a zamiast słuchać to spać powinna dawno albo ewentualnie sie uczyć. To Gyrapha woli spać, a jak woli spać to wychodzi z założenia, że sen jej jest w danej chwili nieprzydatny więc słucha. Głupia ta Gyrapha, że słów brak. Dziecko upośledzone, Arnie jeden =P
Pachnie mi tu grzybami w pokoju. A fu. Fu, fu. Bo tam grzyby sie gotują na dole i pachNOM =P
A Gyrapha doszła do wniosku, że już z nią gorzej być nie może i postanowiła skończyć tak jak Brave’owy Raphael (nie, no nie na śmietniku :/ ) ale za wyższą cenę =P co to jest 50 tys. dolców? Jak już umierać to pożądną ofertę sobie znaleźć =P pf. (jak ktoś nie widział i nie wie o co chodzi to niech sie jednym słowem buja, a jak nie widział i wie o co chodzi to chwała mu za to, jeszcze mu to w życiu wynagrodzą =P )
I sie Gyrapha zrobiła marudna, gruba cholera i w dodatku leniwa. Ale leniwa i marudna to zawsze była =P Gruba przeważnie też, to nic sie w sumie nie zmieniło.
I Gyrapha chciała właśnie o godzinie wpół do drugiej w nocy się zacząć rozpisywać na różne tematy ładne i nieładne a tu nagle Mama woła niecenzuralnie do Gyraphy, że ma iść spać. No to Gyraphie ucho zwiędło (nie, no nikt mi nie odgryzł =P ) i spać idzie jako to grzeczne dziecko z kurami, że tak powiem, zaraz po wieczorynce, Muminkach tak zwanych i Migotkach.
Ale chyba sie już Gyraphie sen twardy a mocny przyda bo zaczęła bredzić dość nieciekawie jakby na jakimś hajcu była albo alkoholanie – holu. Alkoholu. Więc jedno Wam drogi plebsie powiem. Life is life. I wszystko marność jest. I jak się sprzedawać to drogo, a nie jak śmieciarz Raphael to uczynił. No, to tyle morałów w te niedzielną noc.
Ehs tam.
Żegnam, chłodno i ozięble jako ta królowa zima =P
pf.
Walcie sie w dekiel =P
JO.