to to, że mi jest już wszystko jedno. wszystko. kompletnie. że nawet mnie już nie rusza. cokolwiek. 3 histerie. mam je gdzieś. mam je tak bardzo gdzieś, że aż mi sie biera na rzyganie. nom, rzygać mi sie chce. i siebie też mam gdzieś. poprostu wszystko mam w swojej szanownej dupie.
bo tak właściwie jakby nie patrzeć to to dzisiaj to też moja wina bo rano wysypała mi sie sól. taaaak. to jest duuuży znak. duuuuży znak, że powinnam czuć się winna, ale już sie dawno nie czuje winna z żadnego powodu. może jedynie z tego, że powinno mnie nie być, a jakimś cudem jeszcze jestem. hehehe, zabawne w chuj. znowu mi sie zachciało rzygać tylko tym razem ze śmiechu. chce mi sie rzygać ze śmiechu. pojutrze 31.10. niezła data żeby umrzeć. pfff. nie mam weny. 31.10 zastanówmy się. zastanowie się. i co jeszcze moge dodać.
życie jest piękne. my wszyscy to wiemy. my wszyscy to wiemy. wiecie? bo ja wiem. dlatego życzcie mi 100 lat w tym gównie jeżeli mnie nienawidzicie. jeżeli mnie nienawidzicie to życzcie mi 100 lat.
szczęśliwe piekło na ziemi, które sie niekończy, niekończy, niekończy i nie ma rozwiązania. nie ma, poprostu nie ma, więc nawet nie ma co próbować. jedni żyją na ulicy, jedni w piekle, jedni nie żyją, umierają i są wolni od wszystkiego co próbowało ich udupić za życia. lekki optymizm w całym tym gównie, które sie nazwało życiem. więc odsiedźmy swój wyrok z uśmiechem na twarzy. bo skoro ani życie ani śmierć nie są dobre, nie ma miejsca. nie ma miejsca, nie ma czasu. nie ma nic dlaczego warto cokolwiek zrobić.
i ja teraz to wiem.
i jeśli ktoś kiedyś powie, że jestem idealistką albo marzycielką albo że jestem dobrym człowiekiem to mu sie zaśmieje w twarz, albo zerzygam.
pozdrowiena z raju.
m.