Jakby życie było sobie takie łatwe, miłe i przyjemne to by się żyło chętnie i w ogóle, nie? =P
Ale nie jest to pora wracać do brzuszka Potwora.
No serio, serio.
Cokolwiek sie stanie to już i tak sie nie odstanie to co ma sie stać (czy ja może motam? nie, to nie moja wina, że nierozumieta =P )
Ale przynajmniej dobrze, że mnie wyczyściła siła elektormagnetyczna czy coś w tym rodzaju (dopiero sobie z tego teraz zdałam sprawe) bo jak jestem taka ‚wyczyszczona’ to nie mam sie o co martwić, że coś sie spieprzy albo co, nie? Bo co ma się spieprzyć jak jest kompletnie czysto w mojej pamięci ogólnie, hehe. Smutne, ale prawdziwe. please, don’t strip my mind – że tak powiem jasno i wyraźnie, ale teraz to już za późno chyba na takie please ;)
I to wszystko o co sie tak miotałam gorliwie i nadgorliwie i nadpobudliwie lata temu to teraz może mi za przeproszeniem naskoczyć i pocałować mnie w tył.
Bo odkryłam, że jest najfajniej jak mnie nie ma :twisted: ale skoro coraz częściej mnie nie ma to, to zmierza do zniknięcia stety/niestety? Chyba stety =P Dla mnie przynajmniej bardzo.
To normalnie zambrzmiało jak groźba, a nie miało :lol: Poprostu tak ujęłam jeden z biologicznych stanów człowieka ;) Smutne co nie? I obrzydliwe ;) Ale pewnych rzeczy sie nie przeskoczy jednak.
Aaauuuuuuć ;)
Tak to jest jak człowiek zrobi w życiu kilka błędów :)

Pozdro.
JO.