gyrapha blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2008

good morning revival.
someday.
Obleśne kawsko bo w ogóle na nie ochoty nie mam. Siedze sobie, że tak powiem z palcem w du…oku i myśle. Tak nie zabardzo jadno myślę. Raczej troszeczke przez mgłę, troszeczke przez zmęczenie. Prace pisemne, że tak powiem, mądre, zaliczeniowe stoją i kwiczą. Albo leżą i płaczą bo sie już pewnie nawet troche przeróciły. Nie wiem czy pisałam już, że to kawsko było obleśne. Taki oblech, a fu. No i syfle mi po takim kawsku wychodzą w okolicach. W okolicach np. brody sobie wychodzą, nosa. I sobie bolą. Siedzą, rosną, bolą, śmieją się. A ja im mówie – spierGalajcie. Fiutki. To znaczy syfle, że tak jasno sie wypowiem.
Chciałam jeszcze zauważyć, że sesja to piękny okres w życiu każdego natchnionego artysty bo ponieważ może on wtedy dać ujście swoim wszelakim emocjom streszczając pare pięknych miesięcy w pare… dni? no weśta, w pare godzin, później w pare minut, później dramat, później ryczą, później spazmują (by Staszław. ) a później to już tylko hepi end albo end. Albo weekend albo łyk i end. Coś tam optymistycznego się kryje za tym pięknym majaczącym światełkiem w tunelu. oł jea. Zaktualizowałam sobie stronkę z fotami, ale niestety link mogą otrzymać tylko mega zaufani czyli Ci wszyscy, którzy na zawał nie zejdą po treściach soft xxx ;) LOL bez przesady, ale hardcore soft porn to normalnie Kiedisom wyjszlo. z ucha. Kiedisowi wyszedł robak Kiedyś. No powaga. Nie wierzyta to se przeczytajta normalnie Scar Tissue co tam Kiedyś kiedyś napisał. Ale nie o tym mowa miała być w ogóle. W ogóle to ja sie powinnam właśnie historii sztuki uczyć, ale wiadomo, wszystko co piękne dopiero przed nami. Prawe oko mi właśnie sflaczyło i wisi. Takie jakieś miętkie. Ale jak oko może sflaczyć? i to prawe jeszcze? Jak mi w prawym moim nawet powieka nie opada, a ono sobie pyk i flak? no jaaaa. Szwanktotalerorrzagładenholokaustentrupenpanikensesjenratunkenhilfenpomocen. ;) Ale co, ja se tak mówie, że jakby Polacy chociaż raz wygrali to by mi ta sesja ładnie wyjszła. No, ale że se nie wygrali to ja jako kibic wiadomo, co sie będę wyrywać, gdzieś tam, coś tam. Ja z chłopakami, w załoben machen. Urypen sie w puben i sztywnen, ale hepi. Co jeszcze. Znaczącego chciałam coś dodać, że przykro jest czasami jak all good things come to an end. czy jakoś tak to Nelly śpiwała swego czasu na wszystkich możliwych Vivach czy tam trfamah. ciul tam. No ale tak jest. Więc przytocze tylko prosty aczkolwiek wymowny kawałeczek pioseneczki to sie zaraz wszystko wyjaśni ;)

Flames to dust
Lovers to friends
Why do all good things come to an end
Come to an end come to an
Why do all good things come to end?

dla niezergonomizowanych anglojęzycznie jeszcze nawet przetłumacze :)

ależ proszę:

płomienie w pył (no bo w co? w koks? czy jak to sie tam nazywa)
kochankowie w przyjaciół
dlaczego wszystkie dobre sprawy mają sie ku końcowi
mają sie ku końcowi
dlaczego wszystkie dobre sprawy mają sie ku końcowi?

tak to mniej więcej leci. Nie wysilam sie o 3 w nocy :P

też nie wiem dlaczego niektóre dobre sprawy mają sie ku końcowi :) ale tak już widocznie w życiu bywa.

come to an end… come to an end… come to an end…

źle jest. zimno. niedowartościowanie. łydka boli. nie tak jak powinno. czyli standardowo. tylko teraz tak cholernie przypadkowo. czy coś jeszcze w tym moim małym życiu ma sens? nie tak, nie tak, nie tak. kimś innym, innym, lepszym. Stać sie, zamienić. Nie być sobą i być zarazem. Bez schizofrenii. Ze schizofrenią, bo ją lubie, bo ją kocham, bo jest ze mną. Ona jedna. tak jak i smierć. tam czy tutaj. kiedyś sie spotkamy. kiedyś razem, czy teraz. spojrzeć sobie w oczy z jakąś taką szczerością. dziwną, ładną, naturalną. bez tej sztuczności, którą ty umiesz pokazać, którą ty umiesz. co ty jeszcze umiesz? a ja jestem tutaj, na krawężniku, zimnym, betonowym, bo nie umiem wchodzić w dupe, bo nie umiem być z plastiku. wyrób czekoladopodobny. boli. rozpływa sie na słońcu. bez schizofrenii, ze schizofrenią.

Siedze w pokoju i czekam aż zagrzeje się woda na herbate. Myśle, że fajnie byłoby zobaczyć wschód słońca, ale okna mam od zachodu. Nie ma sensu się już kłaść, lepiej przeczekać te kilka godzin i wyjść z domu. W pokoju mam niewyobrażalny bałagan. Sama nie umiem siebie znaleźć. Tramwaje już wstały. Słysze. Już wpół do szóstej. Nieźle. Woda sie zagotowała. Zrobilam dzisiaj dość dużo rzeczy. Jak na mnie – bardzo dużo. Przed chwilą skończyłam collage – kolekcja butów. Podoba mi sie bo w przeciwieństwie do innych moich prac jest staranny i wykończony. Włożyłam w niego troche pracy, ale pewnie rano okaże sie, że jest do dupy. To nic, przynajmniej teraz połudze sie do 9, że jest całkiem ładny. Zalałam sobie herbate. Zastanawiam się czasami jak można mieć 20 lat i nie zrobić w życiu nic. Mam 20 lat i nie mam sie czym pochwalić. Chyba jedynie tym, że umiem wygiąć lewą rękę w drugą stronę. Zabawne? Na wszystko większość jestem za leniwa, na część nie mam predyspozycji, na reszte jestem za głupia. I chociaż moja Mama wierzy, że jestem wybitnie uzdolniona i zupełnie wyjątkowa, fakty są jakie są. Która Mama nie myśli tak o swoim dziecku? Która Mama będzie chciala uwierzyć w to, że Jej córka to kompletny chłam. Myśląc sobie przez te kilka dni na różne tematy doszłam do wniosku, że nie potrafie kompletnie nic. Kompletnie niczego się nigdy nie nauczyłam, w niczym nie doszłam do perfekcji. Ba, nawet do wprawy. Pewnie z winy mojego lenistwa, bądź idiotycznych wahań psychicznych. Pewnie dla większości ludzi jestem wyluzowanym dupkiem bez ambicji. Nie. Jestem zrozpaczonym dupkiem, który chciałby w życiu coś osiągnąć. Cokolwiek. Ale niestety jestem dupkiem. Tylko dupkiem. Popchnęłam dzisiaj kilka rzeczy i stwierdziłam, że ta sesja wcale nie będzie taka straszna. Wszystko da się zrobić. Szczypią mnie oczy. Pewnie od nadmiaru makijażu, którym nieustannie staram sie zatuszować swoje nieudacznictwo. Jestem tragiczna. Zakompleksiona. Ciągle się z kimś porównuje. I zawsze, w każdym zestawieniu wychodze poniżej zera. Mam ochote na ciepłą herbate. Jest jeszcze gorąca. Nie lubie jak świergotanie ptaków zagłusza mi odgłos szumiących na szofie samochodów. Życie jest piękne, dlatego tutaj nie pasuję. Słońce oświetla blok z przeciwka. Jestem bardzo zmęczona, ale nie chce mi sie spać. Lekko szumi mi w pustej głowie. Czasami chciałabym żeby mnie nie było. Albo żeby nikomu na mnie nie zależało. Wtedy byłoby łatwiej… odejść? W zasadzie bezsensowne jest podcinanie sobie żył z racji tego, że jest sie zerem. Dlatego absolutnie tego nie zrobie :) Może kiedyś nadarzy sie okazja żeby pokazać, że jestem kimś. Albo, że chociaż na troche mnie stać.
Zobaczymy.

Umiejętność znikania jest niezbędne do przetrwania w moim świecie.
Doszłam do tego wniosku niedawno, kiedy zdałam sobie sprawe, że lubie umieć znikać.

Na świecie jest tylu ludzi.
Dlaczego wszyscy są lepsi ode mnie?

Jestem.
Kilka osób liczy, że jeszcze trochę tutaj „pobędę”.

Gówno.
Mój równoprzydatny kolega.
Oboje lubimy czasem pośmierdzieć.


  • RSS