Spoczywam na dnie oceanu,
jak monumentalny okręt.
Moje zardzewiałe serce,
jak ogromna kotwica,
nie pozwala mi się podnieść.
Ławice srebrzystych rybek
jak chwilowi przyjaciele
podpływają czasem dość blisko.
I majaczące w głębinie rekiny,
jak wyimaginowani wrogowie,
zaprzątają moje myśli.
Przegapiłam moment swojej śmierci
I utonęłam w ciszy,
walcząc ze swoimi splątanymi żaglami
i wzburzonymi falami swojego tętna…